Drukarnia cyfrowa

Druk książek, wbrew temu, co można sądzić, został wymyślony już przed czasami Gutenberga. Drukarnia, w jakiej w średniowieczu składano inkunabuły nie mogła jednak zaoferować tego, co dzisiejsza drukarnia cyfrowa, ani nawet tego, co drukarnia gutenbergowska. Na metalowej lub drewnianej płycie ryto od razu całe strony, pozostawiając między literami miejsce na iluminacje - obrazki. Taki druk książek nie był ani wygodny, ani tak naprawdę opłacalny. Średni nakład tomiku poezji wynosił wówczas ok. 200-300 egzemplarzy a nad jedną płytą – z której odbijano potem jedną stronnicę – pracowano wiele godzin. Poza tym, jak już wspomniano, można było tylko pomarzyć o wielu możliwościach, jakie dzisiaj daje drukarnia cyfrowa czy choćby nowoczesna drukarnia tradycyjnego typu: o druku w kilku kolorach, bardzo szybkich wydrukach itp. Nic dziwnego, że nawet pod koniec średniowiecza druk książek był mniej popularną formą rozprzestrzeniania literatury niż kopiowanie poszczególnych tekstów przez skrybów. Z drugiej strony, książki w dużo większym stopniu niż dzisiaj traktowano jako dzieła sztuki i wyposażano w drogie, ozdobne okładki, zdobione skórą a nawet złotem i drogimi kamieniami. Cóż – drukarnia średniowieczna stawiała przed sobą jednak nieco inne cele niż dzisiejsza drukarnia, w tym drukarnia cyfrowa. Druk książek był elementem produkcji towarów luksusowych, rzadkich. Książki stanowiły dobra, które, podobnie jak porcelanę i klejnoty, zapisywano w testamencie. Z taką nabożnością nie traktuje się ich już od bardzo dawna.

Komentarze do wpisu

imię i nazwisko (nick)

treść komentarza